piątek, 31 sierpnia 2012

Make your best and do it with love.
Just be with them and do everything what can make they smile.
Always remember about self-improvement and make they happy.

Próbuję to sobie ułożyć w głowie ale... Jak to, mam sama podejmować decyzje? Nagle nie ma nikogo poza Nią, kto jest ze mną i chce mi pomóc.
Studia, studia więc mam was gdzieś, róbcie co chcecie.
A ona kompletnie nie rozumie, że teraz, właśnie TERAZ najbardziej będzie potrzebne mi jej wsparcie jak nigdy. Potrzebuję 'pleców' potrzebuję kogoś kto pomógłby mi z tym całym cholerstwem bo ja po prostu nie daję rady.

Make your best and do it with love.
Always.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Kolejny raz

Chciałabym powiedzieć, że złapałam kontakt z Elfem. Chciałabym powiedzieć, że się dobrze dogadujemy. Ale nie mogę. Znów czuję, że zamyka się w swoim kokonie "Jestem złą drużynową" i przestaje walczyć o siebie. Choćby jak wtedy, na podsumowaniu obozu, gdy Magda zarzuciła Ci, że zbyt mało czasu poświęcasz Sztilowi, nawet nie zaprotestowałaś, nie widziałam choćby cienia sprzeciwu. Zdenerwowałaś mnie tym, nawet nie wiesz jak bardzo. Zawalasz nie przez to, że jesteś leniwa, zawalasz bo boisz się zawalczyć o siebie, swoje marzenia, o swoje cele. Ale z drugiej strony... Kim ja jestem, żeby Ciebie pouczać jak masz żyć, co robić?

Nie mam siły teraz, skąd mam wziąć siłę na wrzesień? A na październik? A skąd na resztę dni? Nie mam pojęcia, wiem jedynie, że będzie cholernie ciężko. W dodatku szkoła... Karolina przypomina, że w tym roku zaczynają się próbne matury... A przecież to właśnie 2-gi rok w liceum jest zawsze najgorszy pod względem nauki. Staram się o tym nie myśleć.

  Nigdy nie sądziłam, że coś takiego przytrafi się mnie. Nigdy nie sądziłam, że będę mogła uczestniczyć w czymś tak niesamowitym i wspaniałym. Jestem z nimi już czwarty rok i wierzcie mi na słowo, wciąż nie mam dość. Mało tego, wciąż mam apetyt na jeszcze więcej! Chcę zobaczyć co z nich wyjdzie, kim będą za rok, za dwa. Wiem, że to dla nich brzmi śmiesznie, po co myśleć o tak odległych rzeczach? To tak wiele czasu, tak daleko i odlegle w czasie. Spokojnie, dla mnie brzmiało to identycznie. Dziś stoję obok nich, jako przyboczna i zastanawiam się, jak to wszystko będzie wyglądać? Chciałabym tylko (o ironio, jakie to egoistyczne!), żeby dobrze się bawiły podczas moich rządów. Żeby mogły kiedyś dobrze mogły mnie wspominać, żeby nie zapomniały tak, jak po części zapomniałyśmy o Magdzie. Chciałabym móc powiedzieć, że na pewno będą świetnymi zastępowymi, przybocznymi a może i nawet drużynowymi. Ale nie mogę, zbyt wiele tak idealnych kandydatek już widziałam, zbyt wiele zrezygnowało.

Pamiętam ten stary Sztil. Gdy miałyśmy 4 zastępy a nasza drużyna była najlepszą w Hufcu. Pamiętam projekt „Uśmiech się!” gdy chodziłyśmy śmiesznie poubierane i rozśmieszałyśmy ludzi na ulicach, lub gdy bawiłyśmy się z dziećmi z Domu Dziecka i do końca świata będę mieć przed oczami najbardziej szczery uśmiech na świecie. Pamiętam nasz Dagor. I chociaż dla nich to zamierzchła historia – dla mnie to ledwie miniona chwila. Byłyśmy najlepsze, potrafiłyśmy razem zrobić wszystko.  I w pewnym momencie wszystko pękło jak bańka mydlana. Pamiętam zgrzyt zębów w bezsilnej złości, wciąż czuję ciepłą łzę spływającą po policzku w pewną mroźną grudniową noc, wciąż widzę niemą pretensję i żal w Twoich oczach, gdy nieopatrznie wspomnę o niej. Ale przypomina mi się też, gdy zbiórka trwała od ósmej rano do siedemnastej wieczorem, wciąż czuję chlupot wody w butach, gdy z pewnej zbiórki wracałyśmy w bród rzeczką, razem się śmiałyśmy, razem płakałyśmy – to były nasze najcudowniejsze chwile.

Gdyby ktoś kiedyś pokusił się o to, ile dziewczyn przewinęło się przez Sztil, choćby na jedną zbiórkę to myślę, że spokojnie liczba oscylowałaby w okolicach siedemdziesięciu osób. Do tej pory Magda, gdy ma gorszy dzień w stosunku do nas i wyładowuje się na Elfie czy na mnie i Wojtku mówi, że za jej czasów Sztil miał 40 osób i nie miała z tym problemów. Kłopotem był raczej fakt, że każda chciała być zastępową. Ale teraz, nie wierzę w to. Chociaż Wanbli skutecznie udowadnia mi, że w obecnych czasach, gdy pokolenie Facebooka jest w naszych rękach, wciąż można mieć czterdzieści osób w drużynie, jak za starych, dobrych czasów i dobrze się z nimi bawić.