wtorek, 9 października 2012

Teraz już wiem.

Stało się.
Mogę powiedzieć, że się spodziewałam?
Że doskonale wiedziałam przed wynikami?
Nie. 

Cholerna nadzieja mówiła 'To z pewnością jakaś drobnostka, poczekaj chwilę i świat znów będzie kolorowy'. Dupa. Rok, może dwa. W pięknej perspektywie, trzy? Wątpię ale byłoby miło, nieprawdaż?
Teraz, chcę skupić się na tym co najważniejsze. Nie chcę by zauważyli, by podejrzewali, użalali się, nie. Jak najdłużej trzymać ich z dala od tego, nie chcę ich martwić. Podstawowe pytanie brzmi: Czy w ogóle by się tym przejęli? A może nie? Przeszliby bokiem, nie zauważyli, mieliby to w dupie. Nie wiem...
Wiem jedno. Będę robić to, co do tej pory. Próbować się uczyć, poświęcać się dla Sztilu i jeść. O tak, jeść w szczególności zanim... Chcę rozpisać HO i pwd. Chcę spróbować choć w części je zrobić, dopóki będę miała siły. Zrobię to właśnie dla nich, bo chcę im pokazać, że wystarczy tylko chcieć, że... nie ważne kim jesteś, wystarczy... Zrobić krok, wyjść za próg a świat, marzenia, wszystko czeka tylko na realizację, nic więcej.

Chciałabym zdążyć dać im wszystko to, co sama umiem, chciałabym pokazać im świat, chciałabym zdążyć być z nimi, póki... Póki mam jeszcze siły. Choć nie wiem sama na jak długo wystarczą. Wiem, że chcę być z nimi. Patrzeć jak się śmieją, przeżywać ich sukcesy i porażki, śmiać i płakać razem z nimi. Po prostu być.
 Chciałabym po prostu być...

Wyjechali, wyjechali wszyscy. Jest dziwnie. A ona?
Nagle przypomniała sobie, że jest drużynową, zaczęła się interesować. Denerwuje mnie to, czemu miałoby nie denerwować? Skoro olewasz sprawę to skąd nagle wzięło Ci się na przykładanie się do niej? Czy to dlatego, że oddaje drużynę? A może po prostu zawsze się starała a to my ją 'blokowałyśmy'? Nie wiem... Chciałabym, żeby mimo wszystko to było to drugie...

Boję się... Nie tak jak wtedy, gdy dowiedziałam się, że mam być drużynową... Inaczej, to kompletnie inny rodzaj strachu...

Dzień dobry, mam guza mózgu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz