niedziela, 1 kwietnia 2012

W sumie

W sumie jest jeszcze dość wcześnie. Mój mózg nie do końca potrafi przestawić się na inną godzinę więc dla mnie jest po 23.
Dzisiaj jest dzisiaj. Wielki dzień. Chyba się denerwuję. I martwię trochę. Ech, boję się, cholernie się boję Twojej reakcji. Wiem, że dziś byłaś zła. Bo pewnie chciałaś być z nami... Ale.. Mam nadzieję, że zrozumiesz... Jeśli nie, cóż... Zasłużyłam, przyjmuję to z podniesioną głową. Właśnie wysłałam Ci sms'a. Pamiętam jak w tamtym roku, odpisałaś jakieś niezrozumiałe słowa... Razem się potem z tego śmiałyśmy, pamiętasz? Pewnie nie...

Ale chciałabym, żebyś pamiętała, że zawsze jestem. I zawsze będę za Tobą murem. A nawet przed Tobą. Taka moja rola, nieprawdaż? Zawsze, ale to zawsze możesz na mnie zwalić to, czego Ty nie możesz zrobić. Bo matura. Ja wiem, staram się zrozumieć, choć to ciężkie. Przyzwyczajam się powoli, że Ciebie nie będzie bo się uczysz. A potem studia i całkowicie Cię nie będzie... To będzie trudniejsze, staram się o tym nie myśleć. Ale to powraca, wciąż i wciąż. Jak taki mały robaczek, drąży mnie od środka. Ale to nie ważne. Ważne tylko to, co tu i teraz.

Dziwne uczucie... Gdy jesteś za kogoś odpowiedzialny. Czujesz, że gdyby cokolwiek się stało, wszystko pójdzie na Ciebie.. Dlatego też wiesz, że musisz się nimi opiekować, że cokolwiek zrobisz musi być dobrze przemyślane. W przeciwnym razie wszystko pójdzie w diabły, zawiodą się i stracisz ich zaufanie. A tego przecież nie chcesz. Chciałabyś żeby ufały Ci, żeby Cię lubiły i kiedyś mogły powiedzieć, że dobrze było Cię znać. Poza tym, zależy Ci na nich, skoro masz być ich drużynową... To oczywiste. Musi.

Och, Elfie. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo Cię brakowało. Choćby na chwilę. Ale nie mogłaś, widziałam żal w Twoich oczach.. To było straszne..

Kocham Cię, tato.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz